• Obronność

    Wzmocnienie przemysłu zbrojeniowego
    Modernizacja technologiczna Wojska Polskiego
    Odbudowa rezerw osobowych Wojska Polskiego

PLAN ODBUDOWY REZERW OSOBOWYCH WOJSKA POLSKIEGO

Cel – po co Polsce armia?

Nie ma jednego uniwersalnego modelu armii, odpowiedniego dla każdego kraju, bez względu na jego położenie i rodzaj wyzwań, które przed nim stoją. Sytuacja międzynarodowa jest zmienna i model armii sensowny w danych uwarunkowaniach traci sens w innych. Polska przeżywa geopolityczną zmianę w swoim środowisku bezpieczeństwa. Sygnały o jego postępującej destabilizacji były wyraźne już od 2008 r., ale je zlekceważono.

Sytuacja międzynarodowa nakazuje uznać za bezwzględny priorytet przygotowanie Wojska Polskiego przede wszystkim do obrony terytorium Rzeczypospolitej i jej sojuszników. Obwiązujący w poprzednich dekadach priorytet budowy zdolności ekspedycyjnych WP musi być odrzucony. Na pytanie: armia ekspedycyjna, czy obronna? odpowiadamy zatem – obronna.

Sytuacja zastana wskutek pośpiesznego wprowadzenia przez rząd PO-PSL armii zawodowej (ekspedycyjnej) liczba żołnierzy WP spadła po 2008 r. o ok. 25%, do poziomu poniżej 100 tys. (30% to urzędnicy wojskowi).

Ukompletowanie jednostek bojowych w stosunku do ich stanów etatowych waha się między 53% a 87%, w tym w korpusie szeregowych – 22% – 90%. Stosunek liczby oficerów i podoficerów do szeregowych wynosi 1,6:1. Miało to sens, gdy szeregi mieli wypełnić mobilizowani rezerwiści, ale tych już nie ma. Program NSR poniósł fiasko. Od 2009 r. nie szkoli się w Polsce liczących się rezerw, a rezerwista po pięciu latach bez szkoleń nie może być natychmiast po mobilizacji użyty bojowo. Polska nie ma więc rezerw pierwszej kategorii (tzn. zdolnych do natychmiastowego użycia) z wyjątkiem daleko niewystarczającej i źle ustrukturyzowanej rezerwy z NSR oraz b. żołnierzy, którzy odeszli ze służby w ostatnich latach. Liczba obywateli mobilizowanych do obrony kraju to 0,27% populacji. Średnia europejska to 1,66%. Niższy wskaźnik mają tylko Czechy (0,17%) i Luksemburg (0,18%). Położone na wschodniej flance NATO i UE Estonia i Finlandia mają odpowiednio 4,61% i 4,54%. Ogłoszona przez rząd z końcem czerwca br. reforma, mająca rozwiązać ten problem, ma sens, ale zważywszy na okoliczności budzi podejrzenia, że jest tylko elementem kampanii wyborczej. Odbudowa rezerw osobowych Wojska Polskiego jest zaś zadaniem pilnym. Musi ona:

  1. Zapewnić potencjał ludzki niezbędny do obrony kraju
  2. Być przeprowadzona w najbliższych dwóch latach (wyzwania nie będą czekać)
  3. Zyskać akceptację obywateli – ich gotowość do ponoszenia związanych z nią ciężarów.

Plan działania

1) Szybkie zwiększenie ilości rezerwistów

Wyprzedaż infrastruktury oraz inercja struktur armii czyni program szybkiego wdrożenia systemu docelowego nierealnym. W okresie pierwszych dwóch lat przyrost rezerw osobowych WP oparty więc być musi na zasadzie obowiązkowego trzymiesięcznego szkolenia wojskowego dla wszystkich mężczyzn chętnych do podjęcia służby/pracy w Policji, Straży Granicznej, Służbie Celnej, SOK, Straży Miejskiej, Straży i Służbie Leśnej, Straży Rybackiej oraz w agencjach ochroniarskich. Jego odbycie oraz uzyskanie przydziału mobilizacyjnego w jednostkach Obrony Narodowej (terytorialnej), powoływanych na szczeblu powiatowym i wojewódzkim, byłoby warunkiem zatrudnienia w w/w służbach.

2) System docelowy

Wzorcem będzie brytyjski przyjazny obywatelom system ochotniczy, z uwzględnieniem odmienności uwarunkowań Polski. Jego istotą jest odpłatne szkolenie rezerw armii terytorialnej, z wykorzystaniem w charakterze instruktorów m.in. żołnierzy armii czynnej, obecnie bezproduktywnie zwalnianych z wojska po wygaśnięciu kontraktów (co jest marnotrawstwem powodowanym unikaniem nabycia przez MON zobowiązań emerytalnych wobec weteranów). WP winno się składać z dwóch komponentów: armii regularnej – tzn. wojsk operacyjnych (służba stała i kontraktowa) – takiej, jaka istnieje obecnie, oraz rezerw. Służba stała odbywana byłaby na dotychczasowych zasadach. Służba kontraktowa obejmowałaby ochotników w wieku 18-32 lat, służących na kontraktach od 2 do 6 lat, z możliwością ich przedłużania do osiągnięcia 35 roku życia. Rezerwa dzieliłaby się na rezerwę Armii Regularnej (AR) oraz rezerwę Obrony Narodowej (ON). W rezerwie AR pozostawaliby do ukończenia 55 roku życia mężczyźni – byli kontraktowi żołnierze wojsk operacyjnych po wygaśnięciu kontraktów, powoływani na szkolenia w rytmie określonym potrzebą podtrzymania nabytych umiejętności, zależnie od specjalności wojskowej i stopnia. Dla określonych specjalności i stopni okres obowiązku wojskowego byłby rozciągnięty do 60. roku życia. W rezerwie ON służyliby w zwartych formacjach funkcjonariusze wymienieni w punkcie 1 oraz ochotnicy w wieku 18-42 lat, prowadzący normalne życie cywilne i odbywający za wynagrodzeniem pieniężnym szkolenia wojskowe w czasie wolnym od pracy w wymiarze co najmniej 30 dni w roku. ON składałaby się z trzech rodzajów rezerwistów – krajowych, wojewódzkich i podchorążych-studentów. Służba w dwóch pierwszych kategoriach wybierana byłaby przez funkcjonariuszy służb wymienionych w punkcie 1 oraz ochotników w zależności od ich gotowości (lub jej braku) do odbywania podróży na miejsca ćwiczeń i od stopnia specjalizacji wojskowej. Chętni do pokonywania długich dystansów służyliby w bardziej wyspecjalizowanych formacjach krajowych, pozostali w formacjach wojewódzkich, trenujących średnio jeden weekend w miesiącu. Studenci, którym armia fundowałaby stypendia (uczelnie państwowe) lub opłacała koszty studiów (uczelnie prywatne), stanowiliby kategorię podchorążych, szkolonych na oficerów rezerwy w weekendy (raz w miesiącu) i w jednym miesiącu wakacyjnym. Ich dalsza służba w charakterze oficerów rezerwy i system szkoleń po ukończeniu studiów zależałby od stopnia i specjalności. Żołnierze kontraktowi AR po ukończeniu 35 roku życia mogliby przechodzić do służby stałej w charakterze podoficerów – instruktorów w formacjach ON.

PROCES DECYZYJNY W PAŃSTWIE W KONTEKŚCIE ZEWNĘTRZNYCH ZAGROŻEŃ MILITARNYCH STOJĄCYCH PRZED POLSKĄ

1. Dziś już chyba nikt nie ma wątpliwości, że zagrożenie militarne w naszym regionie Europy nie stanowi wyzwania li tylko teoretycznego. System obronny i zarazem decyzyjny w państwie polskim winien być więc możliwie prosty i przejrzysty i przede wszystkim cechować się wysoką przeżywalnością – tzn. być odporny na próby jego zniszczenia lub obezwładnienia. Ponadto podstawowym czynnikiem oceny jego skuteczności, poza zgodnością z konstytucją i zapewnieniem cywilnej kontroli nad armią, winien być jak najkrótszy czas, jaki upływa od podjęcia decyzji przez władze państwa i dowództwo wojskowe do ich wcielenia w polu przez żołnierzy oraz inne formacje i służby.

2. Dotychczasowa polityka obronna oraz struktura dowodzenia wprowadzona z dniem 1 stycznia 2014 przez reformę dowodzenia silami zbrojnymi utrudnia, jeśli nie uniemożliwia takie działania. Powiela ona bowiem i gmatwa struktury dowodzenia, pozostawiając niejasności co do tego, kto, za co i przed kim odpowiada. Reforma marginalizuje zupełnie Szefa Sztabu Generalnego, wprowadzając w miejsce wpisanych w Konstytucję RP Dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych – Dowódcę Generalnego i Dowódcę Operacyjnego RSZ, o których w Konstytucji nie ma ani słowa.

3. Wspomniana reforma dowodzenia siłami zbrojnymi budzi wiele wątpliwości zarówno wśród ekspertów, jak i polityków. Jednym z podstawowych zaniechań jest fakt, że w koncepcji dowodzenia w czasie wojny nie znajdujemy nic na temat miejsca działań sojuszniczych, wynikających z artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. To tak jakby zakładano, że w razie agresji zbrojnej na Polskę, będziemy bronić się w osamotnieniu.

4. Wśród podstawowych zarzutów wobec tej reformy wymienić też należy istnienie (obok Sztabu Generalnego i Dowództwa Generalnego) Dowództwa Operacyjnego. Z jednej strony dowództwo to „zamraża” wielu specjalistów w oczekiwaniu na wojnę czy inny kryzys, a z drugiej strony separuje ludzi, którzy mają dowodzić wojskiem w czasie wojny od sił, które miałyby im podlegać. Jednocześnie w wyniku wdrożonej reformy ani Dowódca Operacyjny, ani Dowódca Generalny nie odpowiadają za przygotowanie planów operacyjnych, dotyczących obrony terytorium Rzeczpospolitej.

5. Stąd niezbędny jest wojskowy, który będzie jedynym w wojsku strategicznym wykonawcą decyzji powstających na linii Prezydent-Premier-Minister Obrony Narodowej, a zarazem będzie on przygotowywał wojsko do potencjalnego, najbardziej prawdopodobnego konfliktu. Dziś kto inny wojsko przygotowuje, a kto inny ma nim dowodzić.

6. Wydaje się więc, że wprowadzając tę reformę, zignorowano podstawowy wymóg, jakim jest jedność dowodzenia. Wskazanie 22 czerwca br. przez Prezydenta RP Dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych gen. Marka Tomaszyckiego na Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych, choć jest posunięciem niewątpliwie korzystnym z punktu widzenia obronności państwa, nie rozwiązuje problemów natury strukturalnej, które spowodowała wprowadzona 1 stycznia 2014 r. reforma. Wciąż zarzucić jej można osłabienie systemu dowodzenia, poprzez brak określenia zakresów odpowiedzialności i pokrywające się zakresy obowiązków poszczególnych najwyższych dowódców, a także „odseparowanie” Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych od bieżącego funkcjonowania wojska, za które odpowiada Dowódca Generalny Sił Zbrojnych (Szef Sztaby Generalnego odpowiadać ma zaś za strategię rozwoju sił zbrojnych).

7. Tymczasem w kraju takim jak Polska, narażonym na nagłą zmianę w otoczeniu bezpieczeństwa, mnożenie dowództw jest narażaniem nas na zbyt długi proces decyzyjny w tracie konfliktu. A tym samym na utratę czasu, który przesądzać będzie o zwycięstwie bądź klęsce.

8. Na takie rozwiązania jak wprowadzone w reformie rozdzielenie dowództwa na generalne i operacyjne pozwolić sobie mogą USA czy też NATO, które prowadzą działania wojenne w zasadzie permanentnie, i to na całym globie, a ponadto, jak USA, posiadają tzw. głębię strategiczną, która pozwala im przygotować się do działań militarnych i wojennych.

9. System kierowania i dowodzenia powinien być też konsekwencją zmian strategicznych w systemie obronnym państwa, który powinien zostać zapoczątkowany zmianą przyjętych wcześniej błędnych założeń strategicznych (Biała Księga Bezpieczeństwa wydana przez BBN w 2013 roku), wg których sytuacja międzynarodowa była stabilna. Tymczasem omawiana reforma systemu dowodzenia pochodzi właśnie z 2013 r. i jest niejako następstwem tej błędnej oceny strategicznej.

10. Dlatego podstawową kwestią, poza wyjściem z właściwych założeń geopolitycznych i strategicznych przy formowaniu struktury dowódczej WP, jest też przywrócenie litery i ducha Konstytucji. A co za tym idzie uproszczenie struktury dowodzenia po linii: Prezydent-Premier-Minister Obrony Narodowej–Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych-Dowódcy Rodzajów Wojsk.

11. Proces decyzyjny w państwie w przypadku wojny – a więc dowodzenie wojskiem – powinien być sprawny i nie budzić wątpliwości. Ze względu na rozmiar naszych sił zbrojnych, znanego potencjalnego przeciwnika, a także znany obszar, na którym najpewniej rozegrałby się ewentualny konflikt, dowodzenie wojskiem powinno zostać powierzone na czas wojny i pokoju tej samej osobie. Ta sama osoba winna również mieć wpływ na planowanie rozwoju sił zbrojnych. Czyli zamiast trzech dowództw należy powołać jedno. To w praktyce oznaczać będzie zrealizowanie postulowanego od lat zmniejszenia liczby „wodzów” w stosunku do liczby „Indian”.

12. To przyszły Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych powinien przygotowywać wojsko, którym miałby dowodzić i profilować je do najbardziej jego zdaniem efektywnego działania. W ten prosty sposób udzielimy też odpowiedzi na pytanie, na które dziś odpowiedzi nie znamy: kto jest odpowiedzialny za przygotowanie naszego kraju do wojny i jej prowadzenie.

PROGRAM MODERNIZACJI TECHNOLOGICZNEJ WOJSKA POLSKIEGO JAKO WYPADKOWA RODZAJU ZAGROŻEŃ, PRZEWIDYWANEGO CZASU ICH WYSTĄPIENIA, POTRZEB WSPÓŁCZESNEGO POLA WALKI ORAZ INTERESÓW I MOŻLIWOŚCI POLSKIEGO PRZEMYSŁU ZBROJENIOWEGO

Polskie Siły Zbrojne cechuje niska gotowość osobowa i sprzętowa oraz brak zaplecza logistycznego. Procesom tym towarzyszy dewastacja i wyprzedaż infrastruktury obronnej. W latach 2007-2012 nie przeznaczano na obronność ustawowych 1,95% PKB, a rozbudowa infrastruktury kraju nie uwzględniała potrzeb bezpieczeństwa. Decydenci zapomnieli o lekcji historii, która uczy, że społeczeństwo nie łożące na własną armię, będzie zmuszone utrzymywać obce wojska.

Dopiero konflikt ukraiński wymusił pytania o stan armii i przemysłu obronnego. Doświadczenia Ukrainy i Gruzji, zamachy terrorystyczne, wojna w cyberprzestrzeni, groźby użycia przez Rosję rakiet taktycznych uświadamiają skalę niebezpieczeństw. Jednakże przewidując zagrożenia działaniami hybrydowymi, cyberatakami, akcjami dywersyjnymi obliczonymi na dezorganizację i osłabienie morale, nie można pominąć przygotowań do klasycznego konfliktu. Członkostwo w NATO wzmacnia bezpieczeństwo RP, Polska musi jednak dysponować własnym potencjałem, umożliwiającym wielotygodniową obronę terytorium kraju. Dla realizacji tego celu potrzebna jest spójna doktryna militarna, uwzględniająca kierunki modernizacji armii oraz odbudowę przemysłu. Jej kluczowym elementem powinno być założenie zwiększenia stanu osobowego armii z obecnych 100 tys. do minimum 150 tys. żołnierzy, przy możliwości szybkiej rozbudowy do 300 tys. Wojska operacyjne powinna wspierać należycie wyposażona obrona terytorialna.

Obecny 10-letni program modernizacji armii należy skorygować. Decyzja o budowie systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej nie może być jedynie hasłem propagandowym, a podejmowane inwestycje muszą gwarantować bezpieczeństwo i efektywność ekonomiczną. Planowane systemy obrony przeciwrakietowej są znacznie droższe od systemów ofensywnych, a co więcej nie gwarantują pełni bezpieczeństwa. Dlatego należy uwzględnić pozyskanie nowoczesnych technologii przeciwuderzeniowych. Sprawną armię cechuje zaawansowane oprogramowanie, elektronika i elektrotechnika, znaczenie mają tu nie tyle „skorupy” platform bojowych (samolotów, śmigłowców, czołgów itp.), co ich wyposażenie i urządzenia sterujące. Dopiero pełna kontrola nad posiadanym uzbrojeniem daje gwarancje bezpieczeństwa. W miarę możliwości powinniśmy rozwijać własny potencjał elektroniczny.

Elementem koniecznym w procesie modernizacji jest pozyskanie uzbrojenia odstraszającego potencjalnego przeciwnika, tak aby umożliwić podejmowanie działań zaczepnych w ramach obrony.

Takie możliwości stwarza m.in. dysponowanie okrętami podwodnymi z precyzyjnymi pociskami samosterującymi.

Przy poważnych wyzwaniach modernizacyjnych kwota 2% PKB na obronność jest niewystarczająca. W najbliższych latach powinna wzrosnąć do min. 2,5% PKB. Wydatkując takie środki nie można traktować armii w całkowitym wyalienowaniu od kontekstu społeczno-gospodarczego. Należy powstrzymać agresywny lobbing zagranicznych firm zbrojeniowych, wskutek którego, zamiast rozwijać rodzimy potencjał, kupujemy gotową broń z zagranicy.

Przykładem bezrefleksyjnych działań, charakterystycznych dla państw postkolonialnych, są decyzje o zakupie śmigłowca Caracal lub serwisowaniu uzbrojenia poza granicami kraju. W efekcie Polska, obok Grecji, ma najgorszy bilans z krajów UE w zakresie różnicy pomiędzy eksportem a importem uzbrojenia.

Polski Przemysł Obronny (PPO) powinien być uznany za istotny komponent systemu bezpieczeństwa. To bowiem potencjał gospodarczy, którego kołem zamachowym może być modernizacja armii, stanowi o sile państwa. PPO jest również gwarancją bezpieczeństwa serwisowania i dostaw sprzętu. Jego zdolności produkcyjne powinny uwzględniać trzy elementy: dostawy dla armii, produkcję eksportową i cywilną, tak aby dwa ostatnie mogły być wykorzystane do ewentualnego zwiększenia potencjału dostaw dla armii w sytuacji kryzysowej.

Rozbudowa PPO powinna być realizowana w ramach Narodowego Programu Rozwoju Przemysłu Obronnego, uwzględniającego kluczowe potrzeby armii i wspierającego te sektory przemysłu, w których możemy dysponować nowoczesnymi technologiami. Narzędziem ułatwiającym zakup uzbrojenia przez MON powinna być ustawa o wspieraniu przemysłu obronnego w Polsce. Rozwój produkcji krajowej potrzebuje wsparcia z zewnątrz np. poprzez umowy offsetowe, jednakże pozyskiwanie partnerów musi być poprzedzone precyzyjnym planem wykorzystania nowych inwestycji. Inwestowanie środków przewidzianych na modernizację armii w rodzimą gospodarkę skutkować będzie powstaniem nawet kilkuset tysięcy miejsc pracy. Przy czym duża część wydatkowanych środków wróci do budżetu państwa w postaci podatków i innych danin publicznych. Branża wojskowa jest największym generatorem tzw. „technologii odpryskowych” (spin-off) stosowanych w przemyśle cywilnym. Innowacyjność tego sektora jest nawet kilkunastokrotnie większa niż innych gałęzi przemysłu. Inwestowane środki mogą więc zwrócić się wielokrotnie. Przykładem budowania silnej innowacyjnej gospodarki opartej na takich inwestycjach są Izrael czy Korea Płd. Do skutecznej realizacji powyższych zamierzeń konieczne jest zwiększenie nakładów na badania i rozwój. W Polsce przeznacza się na nie mniej niż 4 mld euro rocznie (koncern Toyota przeznacza kwotę dwukrotnie większą!). Doceniając wkład czynnika prywatnego w rozwój potencjału obronnego należy jako fundament owego potencjału zachować Polską Grupę Zbrojeniową. Obecnie jest to struktura niewydolna, generuje zbyt małe przychody. Zwiększenie efektywności sektora bezpieczeństwa i synergię działań można osiągnąć poprzez podporządkowanie PGZ ministerstwu obrony. Zadania modernizacji armii i rozwoju przemysłu obronnego wobec wieloletnich zapóźnień będą realizowane pod silną presją czasu i wymagają dużych nakładów. Jednakże mogą nie tylko zwiększyć bezpieczeństwo, ale stać się również szansą rozwoju gospodarczego.

ZADANIA I INSTRUMENTARIUM PAŃSTWA W ZAKRESIE WYCHOWANIA PATRIOTYCZNEGO – KWESTIE OBRONNOŚCI I PODMIOTOWOŚCI RZECZYPOSPOLITEJ NA ARENIE MIĘDZYNARODOWEJ

Różnica między Rzeczpospolitą niemocy doby saskiej, a Rzeczpospolitą reform epoki Sejmu Wielkiego, była przede wszystkim różnicą świadomościową. Najpierw było Collegium Nobilium i Szkoła Rycerska, a potem Konstytucja 3-go Maja i order Virtuti Militari za bitwę pod Zieleńcami, stoczoną w jej obronie. Wspominam o tym, by podkreślić związek między wychowaniem patriotycznym, a obronnością i wskazać, że kwestie te nie dla ozdoby poruszane są w niniejszym panelu.

Dziedzictwo a współczesność.

W ostatniej dekadzie powstał szereg inicjatyw rozbudzających zainteresowanie historią ojczystą i działaniem na rzecz obronności. To pospolite ruszenie obywateli należy wspierać. Aktywność instytucji publicznych i organizacji obywatelskich może dać nadzwyczajne rezultaty.

Trzy przykłady:

  1. Muzeum Powstania Warszawskiego – jest najczęściej rekomendowanym przez Warszawiaków miejscem do odwiedzenia w stolicy. Przyczyniło się do zwiększenia wiedzy o Powstaniu Warszawskim i polskim wysiłku zbrojnym w II wojnie światowej, zainicjowało wiele debat i wydarzeń. Stało się inspiracją dla całego polskiego muzealnictwa.
  2. Instytut Pamięci Narodowej – program badania oporu wobec komunizmu po 1944 r. przyczynił się nie tylko do zwiększenia wiedzy o tym okresie, ale także do popularyzacji Żołnierzy Wyklętych. Symbol ten winien stać się instrumentem polskiej polityki zagranicznej, przez budowę poczucia wspólnoty losów „leśnych braci” od Estonii po Rumunię.
  3. Rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem, na którą co roku przyjeżdżają tłumy turystów i grupy rekonstrukcyjne z całej Europy, w tym z Litwy, Białorusi, Ukrainy i Czech, może i powinna być wykorzystana dla budowy środkowoeuropejskiej świadomości historycznej. Podobnie powinno się zagospodarować inne pola bitew.

Pozycja Rzeczypospolitej w oczach jej własnych obywateli jest niedoszacowana. Niewielu z naszych rodaków zdaje sobie sprawę z faktu, że Polska szczyci się znakomitymi tradycjami wojskowymi, wolnościowymi, parlamentarnymi, konstytucyjnymi i republikańskimi; że stojąca na straży tych zdobyczy cywilizacyjnych siła w służbie prawa – Wojsko Polskie licznych epok – od husarii, przez epokę napoleońską, Powstanie Listopadowe i obie wojny światowe po współczesny „Grom” należało/należy pod względem jakości do ścisłej czołówki światowej. Niewielu dostrzega, że w 2004 r. liczba ludności Polski była większa od liczby ludności pozostałych 9 państw przystępujących do Unii Europejskiej. Brak tej wiedzy odbiera Polakom wiarę we własne siły, utrudnia dostosowanie ambicji do istniejącego potencjału, zmniejsza oczekiwania obywateli wobec przywództwa i rodzi groźny minimalizm celów polityki zagranicznej i obronnej. Jest też pożywką dla rosyjskiej wojny informacyjnej,

towarzyszącej agresji na Ukrainę, a zmierzającej do skłócenia narodów środkowoeuropejskich i wykształcenia w nich poczucia słabości i osamotnienia. Zagrożenia stąd wynikające trzeba złamać.

Wielkim wyzwaniem jest:

a) wzmocnienie więzi Polaków z własnym państwem i jego wojskiem.

b) zwiększenie wiedzy obywateli o Polsce, jej roli współcześnie i w przeszłości.

c) edukacja powszechna w zakresie sposobów działania w sytuacjach kryzysowych, klęsk żywiołowych, zamachów terrorystycznych, działań dywersyjnych i agresji.

Aktywa

Polska dysponuje niewykorzystanymi aktywami w postaci:

a) Niezwykłej historii (unikatowego charakteru Państwa Jagiellonów, Rzeczpospolitej Wielu Narodów, łączenia dziejów Polski z ideą wolności i tolerancji, oporem wobec dwóch totalitaryzmów, tradycją państwa tworzonego przez obywateli – w tym dwóch państw podziemnych lat 1861-1865 i 1939-1945).

b) Ogromnych (wspomnianych wyżej) tradycji militarnych, możliwych do wykorzystania dla promocji współpracy wojskowej z sąsiadami (np. polsko-białoruskie, -łotewskie, i –ukraińskie braterstwo broni z wojny polsko-bolszewickiej).

c) Emigracji – około 20 milionów osób o polskich korzeniach lub Polaków, którzy opuścili kraj w ostatnich latach. W środowiskach tych należy zainicjować „ruch Hallerowski”, propagujący wkład emigracji polskiej w obronność kraju pochodzenia.

d) Stowarzyszeń, organizacji promujących postawy patriotyczne i proobronne np. harcerstwo, Strzelec, „Sokół”, klasy mundurowe, bractwa kurkowe, kluby strzeleckie, grupy rekonstrukcyjne i bractwa rycerskie, nieformalne oddziały obrony terytorialnej.

Proponowane przedsięwzięcia:

  • Zwiększenie inspirowanej przez MON obecności tematyki obronnej w mediach. Współpraca WP z i opieka nad reporterami i dziennikarzami zajmującymi się problematyką wojskową.
  • Zniesienie zbędnych ograniczeń biurokratycznych, utrudniających działania organizacjom proobronnym
  • Objęcie przez Prezydenta patronatu nad polskim harcerstwem
  • Zbudowanie siedziby Muzeum Historii Polski i aktywizacja działalności edukacyjnej Muzeum Wojska Polskiego na wzór Muzeum Powstania Warszawskiego
  • Stworzenie dorocznego Festiwalu Jagiellońskiego w Krakowie lub Lublinie, obejmującego rozmaite dziedziny sztuki, a promującego tradycje kulturowe i wojskowe wszystkich narodów dawnej Rzeczypospolitej.
  • Wzmocnienie powołanej pod patronatem BBN Federacji Stowarzyszeń Proobronnych – organizacja ich dorocznego zlotu.
  • Współpraca instytucji rządowych z samorządami w kwestiach związanych z promocją postaw proobronnych (z wykorzystaniem lokalnej historii)
  • Zorganizowanie współpracy obywateli, szkół i stowarzyszeń ze służbami mundurowymi.
  • Zachęta merytoryczna i podatkowa do tworzenia książek, komiksów, gier planszowych i komputerowych, kostiumów dziecięcych (ułani, a nie piraci), zabawek, (łatwiej jest w Polsce kupić figurki orków czy obcych żołnierzy, niż husarzy czy ułanów) i gadżetów dotyczących polskiej tradycji wojskowej.
  • organizacja obchodów rocznic z dziejów oręża polskiego, także tych łączących nas z sąsiadami.
  • wsparcie dla filmów dokumentalnych i fabularnych opowiadających o historii oręża polskiego.
  • tworzonym oddziałom Obrony Terytorialnej należy umożliwić kontynuowanie tradycji wybranych formacji WP związanych z ich regionem, co wzmocni więzi wojska z lokalnymi społecznościami. Stoimy przed wielką szansą zwiększenia patriotycznego zaangażowania obywateli, które powinno zaowocować wzmocnieniem identyfikacji Polaków z własnym państwem, zwiększeniem poczucia własnej wartości i wzięciem na siebie większej odpowiedzialności za obronę Rzeczypospolitej, którą jesteśmy my – Jej obywatele.

ZEWNĘTRZNE FILARY BEZPIECZEŃSTWA WOJSKOWEGO POLSKI – WSPÓŁPRACA MILITARNA Z USA I NATO, WSPÓŁPRACA WOJSKOWA W REGIONIE

Konstytucja RP określa, że naczelnym zadaniem państwa w tworzeniu bezpieczeństwa narodowego jest zapewnienie ochrony i obrony niepodległości, integralności terytorium oraz nienaruszalności granic, a także bezpieczeństwa obywateli.

Polsce zależy na jak najlepszych stosunkach z naszymi sąsiadami. Musimy pamiętać o tym, co się wydarzyło w przeszłości, ale chcemy też budować lepszą przyszłość. Należy dokonać przeglądu obszarów, w których możemy współpracować oraz budować wzajemne zrozumienie i zaufanie, szczególnie w zakresie walki z terroryzmem światowym. Koniecznością staje się podejmowanie takich działań, aby potencjał sił i środków rażenia w pobliżu naszych granic był znacząco od nich odsunięty.

Jakościowe zmiany w międzynarodowym środowisku bezpieczeństwa stawiają Polskę również przed koniecznością niezbędnych modyfikacji w polityce bezpieczeństwa, racjonalizacji i stabilizacji procesu modernizacji sił zbrojnych, formułowania postulatów dotyczących zmian w NATO, których celem byłoby wzmocnienie bezpieczeństwa Europy środkowo – wschodniej, a szczególnie Polski. Członkostwo Polski w NATO stało się niezbędnym gwarantem obrony i bezpieczeństwa. Nie jest to jednak jedyny i wystarczający warunek utrzymania bezpieczeństwa kraju; co więcej, członkostwo Polski w NATO wymaga także modyfikacji w obliczu zmian w charakterze Sojuszu i jego ewolucji. NATO pozostaje dla nas najważniejszym forum współpracy transatlantyckiej w sferze bezpieczeństwa. Rolę NATO postrzegamy w sposób naturalny przez pryzmat naszych narodowych interesów bezpieczeństwa. Dlatego najważniejsze dla nas są dwa aspekty funkcjonowania Sojuszu:

– zagwarantowanie bezpieczeństwa członkom Sojuszu wobec wszelkich zagrożeń militarnych, co jest podstawową funkcją NATO;

– członkowie NATO muszą mieć do dyspozycji odpowiednie zdolności, które pozwolą na skuteczną i wiarygodną realizację kolektywnych gwarancji bezpieczeństwa. Polska jest potencjalnie istotnym uczestnikiem inicjatyw nordyckich i bałtyckich. Mimo że po obu stronach Bałtyku nie ma na razie pełnej wizji kształtu i celów współpracy, to kierunek północny może zapewnić większy potencjał ewentualnych efektów. Pierwszym powodem jest to, że istnieje większa spójność percepcji zagrożeń – Finlandia, Szwecja, kraje bałtyckie, a nawet Norwegia (jak też drugie co do wielkości środkowoeuropejskie państwo członkowskie NATO – Rumunia –zdecydowany zwolennik silnych związków transatlantyckich) podzielają obawy Polski związane z rosyjskimi zbrojeniami i konfliktem na Ukrainie. Po drugie, państwa nordyckie są dojrzałe pod względem doświadczenia we współpracy obronnej. Posiadają również solidny, nowoczesny potencjał przemysłowy. Co więcej, rozwój tej dziedziny przemysłu może przybliżyć Szwecję i Finlandię do dalszej współpracy i partnerstwa z NATO, na czym Polsce powinno szczególnie zależeć. Należy również dążyć do reintegracji współpracy w wymiarze bezpieczeństwa w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Polska, jako państwo graniczne NATO, w sposób szczególny powinna zabiegać o obecność wojsk sojuszniczych na naszym terenie. Sytuacja na Ukrainie oraz zwiększenie potencjału militarnego Federacji Rosyjskiej w obwodzie kaliningradzkim pokazują, że obecność wojsk USA w naszym kraju jest nieodzowna. Polska potrzebuje realnych – tzn. materialnych gwarancji bezpieczeństwa oraz wzmocnienia obecności NATO nie tylko w naszym kraju, ale również na terenie innych członków Sojuszu z Europy środkowo – wschodniej. Konieczny jest także dalszy rozwój infrastruktury NATO na wschodniej flance Sojuszu. Szczyt w Newport pokazał, że wschodnia flanka Sojuszu jest szczególnie ważna w kontekście dynamicznej sytuacji na Ukrainie. Plan Działań na rzecz Gotowości (Readiness Action Plan – RAP) przyjęty na szczycie NATO w Newport jest odpowiedzią na agresję Rosji na Ukrainę, ale także na zagrożenia związane z niestabilną sytuacją w krajach Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Tworzenie sił tzw. „szpicy”, które będą w stanie natychmiast zareagować na zagrożenie, oraz wzmocnienie obecności wojskowej NATO na wschodniej flance są ważnymi elementami gwarancji bezpieczeństwa państw członkowskich. Są krokiem we właściwym kierunku, za którym jednak powinny pójść następne.

Przyszłoroczny szczyt NATO w Warszawie powinien zakończyć się jednoznacznymi decyzjami, dotyczącymi wzmocnienia obecności NATO w naszej części Europy i stałej obecność wojsk amerykańskich w Polsce (koncepcja Newport plus). Ale aby tak się stało, negocjacje z państwami członkowskim muszą rozpocząć się jak najszybciej.

Konieczne jest dalsze wzmacnianie potencjału obronnego NATO, szczególnie w naszej części Europy, ale potrzeba również znacznie większego, niż obecnie, zaangażowania (w tym finansowego) państw członkowskich.

Polska, jako kluczowy kraj NATO w Europie środkowo – wschodniej i gospodarz przyszłorocznego szczytu NATO (Warszawa 8 – 9 lipca 2016 r.) powinna podejmować działania, które będą wzmacniać naszą pozycję w regionie. Musimy konsekwentnie wzmacniać narodowe zdolności obronne i odstraszania, rozwijać współpracę obronną w wymiarze regionalnym i bilateralnym, pielęgnować transatlantyckie relacje bezpieczeństwa w celu podtrzymania amerykańskiej obecności w Europie, kontynuować działania na rzecz zwiększenia obronnego potencjału NATO.

Cel zasadniczy na najbliższe lata pozostaje bez zmian – Sojusz Północnoatlantycki nadal musi być politycznie i wojskowo wiarygodnym gwarantem bezpieczeństwa państw NATO.